poniedziałek, 12 listopada 2007

Powrót z Olsztyna, podjęcie pracy...




....tutaj zaczyna się powolutku historia mojej choroby.
Niepowodzenie, porażka w Olsztynie spowodowała, że chciałam jak najszybciej zdobyć pracę, aby mieć zajęcie i nie siedzieć w domu bezproduktywnie.
Po 2 tygodniach już miałam pracę z której byłam na początku zadowolona, praca ze zwierzętami, super ludzie, którzy ciepło mnie przyjęli. Byłam zadowolona.
Jednak życie zaczynało się komplikować, ponieważ związek /5 letni/ z moją szkolną miłością przez Olsztyn totalnie się popsuł doszłam do wniosku, że najlepiej się rozstać. Stwierdziłam: mam pracę więc będzie dobrze, zajmę myśli. Jednak decyzja ta sprawiła, że zostałam zupełnie sama, bez oparcia, nie miałam celu, tak bardzo chciałam kochać i być kochaną. Szukałam miłości...
Pewnego dnia pojawił się on...ukucie w sercu, ciemno przed oczami i niesamowita euforia, że chciał ze mną porozmawiać. Poprosił o telefon, zadzwonił poprosił o spotkanie. Trochę mnie zaczarował. Wszystko strasznie szybko się potoczyło, nie wiem kiedy straciłam swój rozsądek, siłę i życiową mądrość.
Wszystko układało się naprawdę jak w bajce...myślałam, że może po fali niepowodzeń w końcu mam troszkę szczęścia.
Herbatka, obiad, którego nie musiałam sama robić tylko pierwszy raz w życiu to on mi robi, odprowadzanie i przyprowadzanie z pracy, dzwonienie i długie rozmowy telefoniczne...myśla
łam rany, jemu naprawdę zależy...
Kiedy stwierdziłam, że zacznę o siebie dbać tzn zdrowiej się odżywiać zapytacie dlaczego? pigułki antykoncepcyjne zrujnowały mi gospodarkę hormonalną, zaczęłam mieć straszne problemy zdrowotne, zatrzymywanie wody, ciągła senność, tycie to wykańczało... dlatego po powrocie zaczęłam pić soki, jeść ciemne pieczywo, pic mleko i jeść nabiał, owoce, warzywa...
efekt był już po 3 tygodniach..woda spadła, 10 kg mniej, lżej i cudownie. Byłam taka jak wcześniej.
Jednak "on" uważał, że jak tyle zrzuciłam to mogę dalej to kontynuować, mówił mi co mam jeść i w jakich ilościach- a ja mówiłam sobie rany ale on ma wiedzę, będę na pewno zdrowsza, piękniejsza.
Potem doszły kwestie sportu, że powinnam biegać, ćwiczyć, że on będzie razem ze mną. I co zrobiłam stwierdziłam czemu nie...znów zauważalne były efekty spadku wagi. Któregoś dnia wyjął wagę, stwierdził, że mnie zważy, faktycznie 52kg, jakaś tam zawartość wody i tłuszczu chyba 16% a on powiedział, że powinnam zejść z %tłuszczu do co najmniej 10% no i taki założyłam sobie cel. Zaczęło się analizowanie w sklepach zawartości tłuszczu, szukanie produktów "light", zmiana pieczywa na niby lepsze na WASE, zrezygnowanie z masła, jakich kolwiek słodyczy, mięsa. Codziennie eliminowałam produkty z jadłospisu. Picie soków też odeszło po tym jak powiedział, że litr soku to 520 kalorii a przecież masz założenie 1200 kalorii! Zaczęłam pić wodę, przestałam słodzić i piłam tylko te herbatki odchudzające Slim F....
Naprawdę zaczęłam szybko spadać z wagi do 2 kg tygodniowo, efekty były zauważalne a waga nie kłamała, codziennie mnie ważył i zapisywał dane pokazując mi, że chudnę! ...potem już było tylko gorzej..../ale to dopiero początek/

Brak komentarzy: