Święta to dość trudny czas dla osób, które chorowały lub chorują na anoreksje. Niestety. Każdy patrzy na Ciebie czy jesz, czy nie wychodzisz zwymiotować, czy gdzieś nie ukrywasz jedzenia. Moje święta w tym roku były dość udane. Przy stole absolutnie nie przyszło mi nawet przez chwile do głowy, żeby zwymiotować. Myślę sobie, że w mojej sytuacji dobre jest to, że jem dość mało, ale praktycznie wszystko. Mam mały żołądek więc absolutnie nie ma czegoś takiego, że najadam się na opór lub jem i jem, bo wiem, że osoby po anoreksji wpadają w taki ciąg i czasem mają problem z zahamowaniem się. Ze mną jest tak, że ja sobie sama jestem Panią i nie pozwalam nikomu aby sterował moją miską lub tym co mam zjeść i ile mam zjeść!. Jem tyle ile mogę, czyli do momentu kiedy już czuję, że jest mi dobrze, tak aby się nie przejeść, tak aby nie czuć się pełna, ale też nie czuć się niedojedzoną. Jeśli po zjedzeniu masz siłę na spacer to znaczy, ze z Tobą jest dobrze. Uważam, ze jeśli zdarzy Ci się pomyśleć, że „zjadłam za dużo” to dobrze wziąć psa i mamę i pójść na 15 minutowy spacer (po takim małym spacerku wyrzut znika i masz wrażenie, że zrobiłaś coś pożytecznego dla swojego zdrowia). Święta dla mnie pod kątem jedzenia nie są niczym takim ŁAŁ- dzień prawie taki sam jak każdy inny- szkoda, że te całe jedzenie jest takie ciężkie i tłuste. W głowie oczywiście mam pewne kalkulacje, co dobrze zjeść a co nie, co powinnam a co nie. Jednak powiem tak, nie jest to jakieś mega ograniczające dla mnie bo tłumacze sobie to tak:
Juluś…skoro dziś masz dzień kalkulacji jedzeniowej, a tak się czasem mi zdarza (np. zjeść czekoladę czy nie, czy zjeść chipsy czy nie) to w ten dzień odpuść sobie jedzenie czegoś kalorycznego- mówię sobie skoro masz kalkulować ,a potem nie daj bóg mieć jakieś wyrzuty to zjedz jutro lub pojutrze kiedy to będziesz miała humor i prawdziwą ochotę na tą np. czekoladę. I co wam powiem, ta metoda w moim przypadku sprawdza się w 100%! Ja tak robię i poważnie nie mam potem żadnych wewnętrznych rozkminek ;-) I co jest banalne…jak masz ochotę, na to coś ,tak na 100% to potem nie ma wyrzutu. I tu prosty przykład ze świąt…przez 2 dni chodziłam i mówiłam zjeść ciasto, nie zjeść, zjeść, nie zjeść….i reasumując w święta nie zjadłam, a tuż po świętach tak. Zajadałam się tym makowcem, uszy mi się trzęsły bo był tak dobry i słodziutki, a wyrzutu brak. Kurcze a ten keks…mniam mniam
A podsumowując Święta pod kontem jedzeniowym, to powiem tyle, że jest to dla mnie dzień jak każdy inny, który spędzam z rodziną, ponieważ nawet jak teraz jeździmy z Jankiem do moich rodziców na obiady to widzę jak mama się cieszy i oczy jej się świecą ze szczęścia , że jem. Dlatego teraz święta i spotkania przy stole z rodziną są dla mnie bardzo ważne, bo mogę sobie i najbliższym pokazać, że jem wszystko tak jak oni, a przy tym rozmawiać, śmiać się (a nie myśleć gdzie tu szybko się zwymiotować). Czasami mam takie wrażenie, że widzę siebie z rodziną przy stole i strasznie jestem szczęśliwa. Coś w stylu rozdwojenia jaźni bo fizycznie jem z rodziną, a tak jakby drugie ja widziało całość. Coś w stylu stania z boku i obserwowania z tą różnicą, że jesteś w gronie tych obserwowanych! Skomplikowane te ostatnie zdania mojej wypowiedzi, ale inaczej tego przedstawić nie umiem. To tak jak było kiedyś: w chorobie widziałam (po zjedzeniu, a przed zwymiotowaniem) tą płaczącą , mówiącą, zrozpaczoną czarnowłosą, chudą postać, a teraz widzę (zamiast tej zrozpaczonej ) siebie, uśmiechniętą patrzącą na mnie z rodziną kiedy jest np. obiad rodzinny, wspólne grillowanie lub inne wydarzenie z rodziną. Może to szalone co pisze, ale kto powiedział, że wszystko jest proste i banalne? Ważne, że umiem to powiedzieć, napisać, zauważyć…bo wydaje mi się, że dużo osób może odczuwać to co ja i np. nie rozumieć tego lub mówi sobie „Chryste ale mnie porąbało”. Dlatego kochani ludzie trochę wiary w siebie i swój umysł.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Witaj. Przeczytałam wszystkie Twoje posty jednym tchem. Bardzo poruszyła mnie Twoja historia! ja również choruje na anoreksję, także toczę nieustanną wewnętrzną walkę. Życzę Ci serdecznie samych zdrowych i uśmiechniętych dni!! :)
Pozdrawiam!
Prześlij komentarz