
Wczoraj obchodziłam swoje kolejne urodziny...24:)
to co było wczoraj najmilsze to to, że po raz pierwszy od wielu lat nie płakałam w swoje urodziny. Wcześniej za każdym razem działo się coś niemiłego i niestety urodziny kojarzyły mi się z czymś bardzo negatywnym. Szkoda tylko , że musiałam się rozchorować i taka wypluta byłam. W każdym bądź razie urodziny były udane, dostałam fajne prezenty, miło spędziłam dzień, a Jasiek był taki kochany. Tak więc urodziny mogą być jednak miłe. Teraz jak patrzę z perspektywy czasu to szok, że tyle czasu minęło od początku choroby i tyle czasu piszę swojego bloga:).
Jedyne co mi się nasuwa na myśl to moja trudność w mówieniu co chciałabym dostać...jak byłam chora to pamiętam, że jedyne o czym marzyłam przy dmuchaniu świeczek to to aby:"wyjść z choroby i być zdrową". Teraz nie wiem co bym chciała dostać bo praktycznie wszystko co chcę to mam:)
to co było wczoraj najmilsze to to, że po raz pierwszy od wielu lat nie płakałam w swoje urodziny. Wcześniej za każdym razem działo się coś niemiłego i niestety urodziny kojarzyły mi się z czymś bardzo negatywnym. Szkoda tylko , że musiałam się rozchorować i taka wypluta byłam. W każdym bądź razie urodziny były udane, dostałam fajne prezenty, miło spędziłam dzień, a Jasiek był taki kochany. Tak więc urodziny mogą być jednak miłe. Teraz jak patrzę z perspektywy czasu to szok, że tyle czasu minęło od początku choroby i tyle czasu piszę swojego bloga:).
Jedyne co mi się nasuwa na myśl to moja trudność w mówieniu co chciałabym dostać...jak byłam chora to pamiętam, że jedyne o czym marzyłam przy dmuchaniu świeczek to to aby:"wyjść z choroby i być zdrową". Teraz nie wiem co bym chciała dostać bo praktycznie wszystko co chcę to mam:)