Witam, od urodzin milczałam. A tu kolejne święta...tym razem wielkanocne za nami. Święta w tym roku były cudowne, jeszcze nigdy nie było tak fajnie, rodzinnie i sympatycznie. Oprócz tego, że kursowaliśmy od jednego stołu do drugiego to naprawdę świetnie radziłam sobie z jedzeniem.
Ostatnio też zaczęłam bywać na mieście, to tu impreza, to tam...zaczęłam znowu się bawić i wiecie co to jest naprawdę fajne ...tylko szkoda, że czasem tchu brak ...słaba kondycja:) ale mam nadzieję, że niebawem ją poprawię:) Zaczęłam odnawiać kontakty, spotykać się częściej ze znajomymi, wieczorami mam siły czytać książki niesamowite jest to, że naprawdę moje ciało i umysł odzyskało równowagę. Oczywiście to bardzo dużo mnie kosztuje pracy nad sobą, ale efekty jak najbardziej są widoczne:). Pewnie, że anoreksja nie zniknęła z mojego życia, ale to co się zmieniło to jest to, że nie ona mną kieruje, nie ma już katowania siebie, wymiotowania, drastycznego trenowania- to jest daleko poza mną. 1 czerwca minie kolejna rocznica niewymiotowania, już nie mogę się doczekać...zastanawiam się jak to uczcić ;) . Ostatnio, aby komuś pomóc musiałam pamięcią wrócić do tych ciężkich chwil i powiem szczerze, że nawet nie zdawałam sobie sprawy, że takie odkopywanie "ran" tak mocno da mi w kość, że tak mocno to mnie wypompuje...ale wydaje mi się, że to była kolejna próba na zmierzenie się z tym co przeszłam. Niesamowite jest to, że ludzka psychika naprawdę potrafi tak zakamuflować przeszłość i jej historie/aspekty...to, że musisz mocno się skupiać nad tym co się działo krok po kroku aby sobie to przypomnieć- to było jak szukanie "tego czegoś" w labiryncie w którym każda odnoga była jakąś moją historią. To było jak otwieranie drzwi, za którymi były kolejne drzwi do otworzenia i kolejne, i kolejne. Dodatkowo zabranie się do odkopywania etapów anoreksji, aby odpowiedzieć na bardzo konkretne i niełatwe pytania trwało kilka dni, czyli nadal nie jest to łatwy temat (ale po to są takie osoby jak ja aby pisać też o pozytywach w życiu, o tym, że jest to prawdziwa historia młodej kobiety, która pokonała chorobę, która ma nadzieję być otuchą dla innych osób- ja jak byłam w zaawansowanej chorobie to blogi czy fora na które trafiałam niestety były bardzo negatywne, które tylko mnie dołowały i pogłębiały stan beznadzieji. Nie chciałam aby mój blog był taki jak większość tych smutnych, wzbudzających jeszcze bardziej negatywne emocje).
Wiem, że dużo osób po anoreksji nie chce wracać do tego tematu, ze mną jest inaczej i ciesze się, że piszę tego bloga. Jestem dumna z niego i siebie. Mam nadzieję, że choć trochę przez to co piszę mogę pomóc ludziom- Pokazać, że naprawdę można wyjść z bagna...z każdego bagna czy to jest anoreksja, czy alkoholizm, czy narkomania. Są to trudne tematy, ale wiara i siła, która drzemie w ludziach jest ogromna.
Jestem bardzo zadowolona z tego i jest to dla mnie nagrodą, że spotykam się z pozytywnymi opiniami, podziękowaniami na temat mojego bloga. Fajnie, że są ludzie którzy czytają to co piszę, którzy śledzą moją historię. Bardzo dziękuje wszystkim, którzy piszą do mnie te ciepłe słowa:)
Jeszcze jedna rzecz, która mnie zaskoczyła, ale wyszła naprawdę z głębi mnie to to, że na pytanie Kto jest moim autorytetem...odpowiem, że w pierwszej kolejności ja a potem moja mama:) To niesamowicie ciekawe, że sama dla siebie jestem autorytetem- jak widać poczucie własnej wartości skacze w górę;)
Załączone zdjęcie ...to ja we własnej osobie- Dzień Dobry wszystkim-jestem Julka :)
1 komentarz:
witaj potrzebujesz wsparcia pomocy chętnie ci pomogę napisz do mnie na GG 2388551
Prześlij komentarz