Ostatnio musialam dużo czasu poświęcić na naukę.
Zaliczenia przed sesją ciągnęły się i ciągnęły, a uczyć się w tygodniu po pracy to istna masakra. Ale póki co do przodu. Teraz sesja ruszyła pęłną parą -trochę w mało kozystnej chwili...przeprowadzki...kolejnej w moim życiu.
Myśleliśmy , że będzie szybko i bez bólu w końcu rzeczy nie mamy tak dużo...a tu muka! Mamy tyle rzeczy, że przeprowadzka nie miała końca. Ile to trzeba było się nadzwigać, najeździć. Dobrze, że to już przeszłość. Teraz mieszkamy w ścisłym centrum, gdzie hałas i duchota jest okropna, ale do zniesienia przez inne uroki mieszkania i okolicy.
1 czerwca minęła mi klejna rocznica niewymiotowania. Kolejny rok, który uświadamia mi, że 3 lata minęły jak jeden dzień, kolejny rok, który jest moim zwycięstwem z chorobą.
W każdym razie anoreksja zawsze we mnie będzie, ale to, że umiem nad nią zapanować jest dla mnie wielkim sukcesem. Nie chce już myśleć co było, co będzie, nie planuje na zaś. Co jest mi pisane to to mnie spotka.
Zaczynam żyć tak jak zawsze chciałam i powinnam. Pracuje, studiuję, dbam o dom, o Jaśka, o samą siebie, spełniam swoje zachcianki, dążę do celu małymi kroczkami, myślę pozytywnie, nie załamuję się, chodzę na taniec, chodzę na spacery co jeszcze do niedawna było wielkim wyzwaniem.
Wczoraj pierwszy raz od ponad 2 lat jeździłam metrem i zniosłam to dobrze, bez palpitacji serca, łez w oczach, bez kręcenia w głowie- do czego mogą zmusić człowieka obtarte stopki J tak mnie nogi od obtarc bolały i zeby iść do domu jak najszybciej i jak najkrócej pojechałam metrem. A tak to od środy 1/07 jeżdżę codziennie do pracy autobusem co też było dla mnie bardzo dużym przeżyciem i szokiem. Jednak nie było tak strasznie. Na szczęście nie mam przesiadek, mam blisko i szybko do pracy chyba to zapunktowało i przekonało mnie do próby pokonania lęków. Dałam radęJ
Szkoda tylko mi autka mojego, ze musi tak stać, ale Warszawa w korkach doprowadza mnie do szału. Z drugiej strony będzie to dla mnie oszczędnosć i finansowa i czasowa. Jak zwykle w życiu...coś za cośJ
P.S pszepraszam za błędy
Polecam tą piosenkę,ostatnio mnie „prowadzi” i ściska za serce
http://www.youtube.com/watch?v=-ojHWQrm4UM&feature=fvst
piątek, 3 lipca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz