wtorek, 5 lutego 2008

...NOWE ŻYCIE...


Szczęście. Radość.
...to uczucia, które towarzyszą mi od kilku dni.
1/02/2008 to przełom mojego życia. Wyprowadzka z domu rodzinnego, zamieszkanie z ukochanym w nowym mieszkaniu. Rozpoczęliśmy życie na własny rachunek. Nadal jestem w szoku, nadal nie mogę uwierzyć, że już się przeprowadziliśmy. To jak sen.

To jest niesamowite osiągnięcie dla mnie, że postawiłam na swoim i w wieku 22 lat jestem już samodzielna, pracuję, studiuję i nie żyje na koszt rodziców.
Cudownie jest wiedzieć, ze nikt mnie już nie będzie strofował, wtrącał się w moje życie, mówił co mi wolno a czego nie!
Jestem tak zadowolona i szczęśliwa, że nie w głowie mi załamywanie się i wymiotowanie.
Jest to nowe życie, które ma być piękne bez choroby.
Ana została sama w Markach, nie została zaproszona do nowego mieszkania, do mojego nowego domu. Będę ją czasem odwiedzać i śmiać jej się w twarz jak tylko będzie chciała zrobić mi krzywdę!!!
Czuję się wolna, na prawdę wolna!!!

Teraz sobie myślę, Juluś jaka Ty jesteś silna, żyjesz, nie poddałaś się! Niewątpliwie moja choroba jest największą szkołą życia, udowadniam sobie każdego dnia, że jestem naprawdę silną osobą, że już nic nie jest w stanie mnie złamać, poniżyć, zadać taki ból i cierpienie!!!

Sprawdza się przysłowie : " CO NAS NIE ZABIJE TO NAS WZMOCNI" - to prawda!

Jestem przykładem, że jeżeli tylko się chce można pokonać wszystkie nie przeciwności losu. Grunt to przyznać się do swojej choroby,lęku, uzależnienia, do tego co Nas boli i przeraża! Mówienie o tym co siedzi głęboko w Nas nie jest słabościom! Ja uważam, że wręcz przeciwnie! Sztuką jest powiedzieć szczerze o tym co Nas boli, trapi, z czym się nie zgadzamy!!!Ile razy wpadałam w podziw jak spotykałam ludzi, którzy mówili o sobie, o swoich problemach...zazdrościłam tej sztuki, bo ja tak nie umiałam, wolałam trzymać wszystko w sobie, zadręczać się i przejmować!Teraz i ja to umiem i czuje, że to jest im sukcesem!. Jeżeli tylko chcesz pomocy i jesteś gotowa na podjęcie ciężkiej walki, bez kłamstwa to zawsze znajdzie się sztab ludzi, którzy zechcą Ci pomóc osiągnąć sukces...tak jak ja miałam ze swoją chorobą!
Takie osoby nazwane są " Aniołami w ludzkiej postaci"- są wszędzie, tylko trzeba otworzyć oczy i rozejrzeć się...
otwórz wszystkie zmysły i serce... Anioły w ludzkiej postaci są na prawdę koło Nas, na wyciągnięcie ręki......

Brak komentarzy: